To top
20 Maj

#FWPL2016 DAY 3 Carlos Gil

DESIGNER AVENUE | CARLOS GIL | LISBOA FASHION WEEK

Photos: Karolina Paluszkiewicz

Story: Anna Hasiak

ENG: Almost everybody’s heard a story about a girl who accidently became a model. She just happened to be in the right place at the right time, then slayed the runway, became the star of the fashion show and no one would dare to think that she was just a random girl. A total clishé, but to be completely honest, this is exactly what happened to me during the 3rd day of Fashion Week.

After Klaudia Markiewicz’s fashion show we were about to leave the backstage and continue attending the shows planned for the day, when a foreign-looking man came towards us and asked us to go with him. We were totally confused but decided to follow. He wanted us to take part in his show. Anna J had a few other things to do (related to a well-known TV show about modeling), so she discreetly withdrew. After I fit the first set of clothes, the man didn’t seem quite satisfied and told me to change. After trying on two more sets and presenting myself, he exclaimed „Yes! Yes! Finally! Someone who can walk!”. What’s more, he just couldn’t stop telling me how amazing I was. I’d never heard so many compliments in such a short period of time.

Hair and make-up arrangements took a lot of time, so I didn’t have a chance to see any of the shows scheduled before Carlos. It took approximately one hour to put the make-up on!

Just before the show began I’d faced some doubts. I kept thinking about a spectacular breakaway and an escape from the backstage, but then the show started and I knew I had no choice but to move forward. The feelings that came over me were indescribable. Even though I knew the clothes were supposed to be most important at the runway, it was me who felt that way instead. Everybody was looking at me and it felt extraordinary. After the show, I felt a huge boost of energy. In my whole life I’d never been happier.

If a year ago you’d told me something like this would happen, I wouldn’t have believed you.

A year ago, I wouldn’t be able to imagine that my dreams would finally come true.

*


*

PL: Pewnie nie raz słyszeliście historię o dziewczynie, która przez dziwny zbieg okoliczności znajduje się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, zostaje omyłkowo wzięta za jedną z modelek i całkiem przypadkiem ląduje na wybiegu, gdzie jak się później okazuje, radzi sobie całkiem nieźle. Jest to dosyć popularny motyw, często przewijający się w książkach, filmach i serialach dla nastolatek. Mogłoby się wydawać, że coś takiego nie ma prawa wydarzyć się w rzeczywistości. Otóż, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, ma prawo – bo to, co przydarzyło mi się w przedostatni dzień łódzkiego Fashion Weeka, można śmiało wpisać w ten schemat.

Kiedy po zrobieniu zdjęć po pokazie Klaudii Markiewicz i przebraniu się we własne ubrania, zaczęłyśmy zbierać się do opuszczenia backstage’u, zatrzymał nas  przechodzący obok mężczyzna. Spojrzał na nas i tonem niehonorującym sprzeciwu „zaprosił” do swojej strefy. Jak się okazało, owym mężczyzną był Carlos Gil – projektant z Portugalii. Koniecznie chciał żebyśmy wzięły udział w pokazie jego kolekcji. Zaczęłyśmy tłumaczyć, że my tu nie pracujemy i brałyśmy udział w pokazie Klaudii gościnnie, jednak pozostawał nieustępliwy. Mimo, że miałam ogromną ochotę się zgodzić, na końcu języka miałam już wygodną wymówkę, dzięki której mogłabym z łatwością uciec. Całe szczęście, tym razem również powiedziałam to co zwykle, kiedy ktoś mnie o coś prosi. TAK. Anna J w tym czasie czmychnęła niepostrzeżenie i udała się załatwiać sprawy związane z pewnym popularnym programem telewizyjnym.

Moja zgoda na wzięcie udziału w show poprowadziła dalej ku przymiarkom. Po założeniu jednego z zestawów, projektant nie był szczególnie zadowolony i kazał mi się przebrać. Przez moment zrobiło mi się przykro, że jednak nie pójdę w jego pokazie, jednak kiedy zaczynałam zakładać na siebie swoje ubrania Carlos znacząco zaprotestował i dał mi do przymierzenia kolejną kreację. Kazał mi się przejść i wtedy padły pierwsze słowa zachwytu. Zachwycał się dosłownie wszystkim – moim wyglądem, prezencją, sposobem chodzenia. Zdanie „Yes! Yes! Finally! Someone who can walk!” , wykrzyczane przez niego podczas przymiarki, dało mi ogromny przypływ pewności siebie. Jeszcze nigdy w życiu nie usłyszałam tylu komplementów w tak krótkim czasie.

Miałam nadzieję na to, że zdążę jeszcze obejrzeć parę pokazów zanim będę musiała udać się na czesanie i  malowanie. Jak się jednak okazało, projektant nie określił jeszcze ani makijażu, ani pożądanej fryzury – posłużyłam więc za „wzorzec”, na którym wszystko było ustalane. Z fryzurą poszło szybko. Gorzej z makijażem…

Po wstępnym umalowaniu nadszedł czas na akceptację projektanta. Ten pojawił się z iPhonem w dłoni i zaczął robić zdjęcia mojej twarzy. Czułam się fajnie – byłam ładnie pomalowana i znajdowałam się w centrum zainteresowania. Chwila triumfu nie trwała jednak długo, gdyż po chwili okazało się, że nie robił mi zdjęć dlatego, że ładnie wyglądam – robił zbliżenia moich niedoskonałości, żeby pokazać ekipie makijażowej, co powinna poprawić. Nie podobały mu się moje cienie pod oczami oraz drobne wypryski, więc dziewczyny zmuszone były nałożyć mi jeszcze więcej szpachli. Po kilkukrotnym utrwaleniu tej pięknej maski wyrzeźbionej z produktów do makijażu, byłam gotowa do wypuszczenia na wybieg. Bałam się poruszyć którymkolwiek z mięśni twarzy z obawy o to, że piękna, rzeźbiona przez całą godzinę maska, za chwilę spektakularnie odpadnie mi z twarzy.

Na backstage’u panowało ogromne zamieszanie i do samego końca nie było wiadomo kto po kim wychodzi ani jak wygląda wyjście w finale. Dosłownie parę chwil przed rozpoczęciem pokazu, asystentka projektanta zaczęła rozdawać niektórym dziewczynom torebki i okulary. Z perspektywy kulis wyglądało to trochę komicznie, ponieważ par okularów było 3, natomiast modelek ponad 17. Gdy jedna z dziewczyn wróciła z wybiegu, okulary dostawała kolejna w kolejce do wyjścia. Prosiłam w duchu o to, by ominęła mnie wątpliwa przyjemność zakładania tych okularów i moje błagania zostały wysłuchane. Dość ironiczne byłoby przykrycie nakładanego przez ponad godzinę makijażu okularami zakrywającymi połowę twarzy.

Przed samym wyjściem na wybieg dowiedziałam się, że do drugiej sylwetki mam założyć inne buty – buty których nawet raz nie przymierzyłam. Robiło się coraz ciekawiej! Coraz wyraźniejsza stawała się również wizja mnie potykającej się, przewracającej się, czy koślawo idącej po wybiegu. Wszystkie modelki wyglądały na ogarnięte i pewne siebie. Wyglądało na to, że tylko ja co chwilę zadawałam sobie jedno istotne pytanie „Co ja tak właściwie tutaj robię?” Siłą woli powstrzymywałam się przed spektakularną ucieczką z backstage’u, powtarzając sobie, że czasem trzeba wyjść poza granice strefy komfortu, aby móc robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki zwiastujące rozpoczęcie się pokazu, nie było już mowy o tym, aby się wycofać…

Wszystkie światła były skierowane na mnie. Mimo, że to prezentowane ubrania powinny być najważniejsze, w tym momencie to ja czułam się najważniejsza. Niemalże czułam na sobie te wszystkie pary oczu, uważnie lustrujące kreacje Carlosa.

Nie wywróciłam się, szłam też podobno całkiem nieźle. Usłyszenie na koniec słów, że uratowałam cały pokaz było dla mnie absolutnie bezcenne i wynagrodziło mi całe zmęczenie i stres, który doświadczyłam tego dnia. Po takim zastrzyku wrażeń, zyskałam znacznie więcej pewności siebie. To doświadczenie dało mi siłę, aby częściej robić rzeczy, na które mam ochotę, a na które brakuje mi odwagi.

*

[Komentarz: Anna J]

Brak mi słów by opisać jak dumna byłam z Ani tego dnia. Dla mnie to ona była gwiazdą wieczoru i mimo braku doświadczenia, błyszczała bardziej i szła po wybiegu lepiej od którejkolwiek z innych dziewczyn. Cieszę się widząc jak długą drogę przebyła przez ostatni rok. Ten pokaz był kolejnym krokiem milowym jej podróży ku osiągnięciu marzeń i mam nadzieję, że otworzy przed nią wiele możliwości. Nie pozostaje mi nic innego jak szczerze pogratulować Ani i zaprosić Was do obejrzenia zdjęć, by poczuć choć odrobinę tego, co ja czułam patrząc na nią z widowni.

*

gil-1-of-45 gil-2-of-45 gil-3-of-45 gil-4-of-45 gil-5-of-45 gil-6-of-45 gil-7-of-45 gil-8-of-45 gil-9-of-45 gil-10-of-45 gil-11-of-45 gil-12-of-45 gil-13-of-45 gil-14-of-45 gil-15-of-45 gil-16-of-45 gil-17-of-45 gil-18-of-45 gil-19-of-45 gil-21-of-45 gil-22-of-45 gil-23-of-45 gil-24-of-45 gil-25-of-45 gil-26-of-45 gil-27-of-45 gil-28-of-45 gil-29-of-45 gil-30-of-45 gil-31-of-45 gil-33-of-45 gil-34-of-45 gil-35-of-45 gil-36-of-45 gil-37-of-45 gil-38-of-45 gil-39-of-45 gil-40-of-45 gil-41-of-45 gil-42-of-45 gil-43-of-45 gil-45-of-45

*

ENG: This collection was once again one of the best we’ve ever seen (and touched). It contains almost everything we both love about fashion – metallic fabrics, furry apparels and laced dresses. Carlos Gil has embraced those elements and gave them truly luxurious and sophisticated appearance by putting together bold colors and simple forms. The quality and detailing were also very impressive. Next to yet unknown, young Polish designers, whose clothes are more artistic than usable, we could admire this dazzling collection of the well known Portuguese designer, whose work could be worn by both young and older women, for any occassion. 


PL: Brokatowe tkaniny, futrzaki przy rękawach, koronki, przezroczystości, metaliczne materiały – było luksusowo i arystokratycznie, czyli dokładnie tak jak lubimy. Jakość wykonania była równie imponująca jak ich wygląd na wybiegu – ubrania były prawidłowo odszyte i dobrze układały się na sylwetce. Zachwycająca była również dbałość o detale. Projektant przed wypuszczeniem każdej z modelek na wybieg, osobiście doglądał, czy aby na pewno kreacja dobrze się prezentuje. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że był to jeden z mocniejszych pokazów tej edycji. Obok jeszcze nieznanych, młodych polskich projektantów, których ubraniom bliżej do dzieł sztuki niż do rzeczywistej mody użytkowej, pojawił się znany portugalski projektant, którego twórczość z powodzeniem mogłyby nosić kobiety w każdym wieku, na każdą okazję. Cieszymy się, że ten konkretny pokaz mogłyśmy podziwiać z dwóch perspektyw, po obu stronach wybiegu.

Anna Hasiak
No Comments

Leave a reply

CommentLuv badge